wtorek, 6 marca 2018

Jak i co cytować

Jeden z ważniejszych problemów przy pisaniu pracy: co i jak cytować i co znaczy cytat, powołanie i cytowanie.  Odnoszą się do tego dwie tradycje: uznanie autorstwa i wkładu w tradycji naukowej i we współczesnym rozumieniu prawa autorskiego.

W pracy trzeba wyraźnie oddzielić swój wkład i oryginalne myśli (w tym także kompozycję utworu, w rozumieniu prawa autorskiego) od wkładu pracy i dorobku innych ludzi. Trywialnych i powszechnie znanych faktów nie cytujemy.

Zapoznawanie się z dorobkiem naukowym ludzkości rozpoczyna się... od najwcześniejszych lat szkolnych. Student już nie musi szukać w publikacjach informacji o tym, że Ziemia jest kulista, że gatunki mają dwuczłonową nazwę itd. Tych podstawowych informacji przyswojonych w czasie ponad 12 lat edukacji nie cytuje się w pracy magisterskiej ani naukowej publikacji. Są to fakty, teorie, hipotezy powszechnie znane.

W czasie studiów student zapoznaje się z wieloma podręcznikami akademickimi. Tych również raczej nie cytuje się w pracy magisterskiej (z małymi wyjątkami). To samo odnosi się do wiadomości encyklopedycznych. Aktualną wiedzę przyswaja się także w czasie konferencji naukowych, wykładów, seminariów, w tym także seminariów licencjackich czy magisterskich. Po ustnych referatach ślad ginie. Zostają tylko w pamięci słuchaczy. Tylko ważne i nowe stwierdzenia, odkrycia, dane jeszcze nie publikowane, które znamy tylko w wersji ustnej (dyskusja), możemy w pracy cytować z podaniem źródła. Na przykład, „Iksiński – informacja ustna”, lub „Igrekowski – dane nie publikowane”. Po takim wskazaniu źródła takiej informacji nie umieszczamy niczego więcej w spisie piśmiennictwa (w przeciwieństwie do cytowanych publikacji).

W dyskusji słownej trudno ustalić autorstwo pomysłu. Po wydrukowaniu i papierowym utrwaleniu – znacznie łatwiej. Dlatego cytuje się przede wszystkim słowo drukowane (sprawdzalne, weryfikowalne). Czasem w pogoni za autorstwem i wyłącznością (pierwszeństwem) dochodzimy do absurdu, próbując opatentować nawet kod genetyczny czy poszczególne szczepy bakterii.

Jak cytować czyjś wkład w rozmowie (dyskusji)? Wynika to z kontekstu chwili i miejsca. Wystarczy: „jak powiedział mój przedmówca” lub „udowodnił szanowny kolega”. Uczestnicy spotkania wiedzą kto i co powiedział, co udowodnił i jak. W przypadku publikacji taka forma już nie wystarczy. Trzeba wskazać i nazwać autora. To „oddawanie honorów” odbywa się poprzez wskazanie publikacji. Cytowanie prac jest więc „oddawaniem honorów” (nie przywłaszczamy sobie cudzych myśli bo to plagiat), wskazaniem źródła (aby czytelnik mógł sprawdzić i zweryfikować) oraz odsyłaniem po „więcej i dokładniej” (czytelnik wie, że dokładniejszy wywód znajduje się tu i tu). Inną formą jest umieszczanie podziękowania w pracy dyplomowej (licencjackiej, inżynierskiej, magisterskiej), wskazującego co i kto wniósł do pracy (pomoc w zebraniu danych, oznaczeniu, pomoc w dyskusji, jako źródło pomysłów czy idei, sprawdzenie i poprawienie błędów technicznych itd.).

Proces naukowy to proces twórczy i społeczny. Wiele ciekawych pomysłów rodzi się w trakcie dyskusji. Trudno ustalić tu autora pomysłu. Pięknie ujął to Ludwik Fleck nazywając „kolektywem myślowym” (Fleck 1986). Jeśli jesteśmy świadomi wpływu i pomocy innych osób na kształt naszej pracy magisterskiej czy publikacji, można zaznaczyć to w podziękowaniu. Tam wskazujemy na tę ulotną, niemierzalną a realną pomoc (np. dziękuję panu Kowalskiemu za krytyczne uwagi, Panu Ygrekowskiemu za sprawdzenie oznaczeń itd.).

Po referatach ustnych nie zostaje śladu materialnego. Ale na wielu konferencjach drukowane są abstrakty i streszczenia referatów, doniesień, posterów. To już można cytować. Pamiętać należy jednak, że takie streszczenia są doniesieniami wstępnymi, bardzo trudnymi do uzyskania przez czytelnika. Tomiki streszczeń mają w zasadzie tylko uczestnicy konferencji. Najczęściej po konferencji referat ukazuje się drukiem w formie publikacji (czasem w tzw. proceedingach). Można zatem cytować takie streszczenia konferencyjne, o ile są stosunkowo nowe i świeże. Przy starszych, należy poszukać pełnej publikacji.

Postęp techniczny i łatwość druku spowodowała w ostatnich dziesięcioleciach duży zalew najróżniejszych prac i publikacji. Ilość publikowanych informacji jest tak ogromna, że nawet w wąskiej specjalności nie sposób przeczytać wszystkiego.

Internet wniósł dużo nowego. Znacznie ułatwił publikowanie oraz wyraźnie ułatwił dostęp do publikacji. Wiele czasopism czy artykułów dostępnych jest w wersji elektronicznej (np. pliki pdf). W tych przypadkach cytujemy „papierowe” publikacje i czasopisma. Ale coraz więcej jest danych wyłącznie w formie elektronicznej. Są to typowe strony www. Cytujemy je tak, jak normalną publikację z podaniem adresu internetowego oraz daty oglądania strony (w ważnych kwestiach możemy zgrać całą stronę lub jej fragmenty i dołączyć do pracy na płycie CD, jako załącznik). Internet jest bardzo ulotny i nietrwały – tak jak mowa. Wiele opracowań w formie maszynopisu... udostępnianych jest także w formie elektronicznej. W tych przypadkach cytujemy jak normalną pracę w maszynopisie z zaznaczeniem, że jest dostępna w internecie.

Przeszukując coraz większe zasoby internetu, warto pamiętać, że jest tam wiele informacji błędnych, niedokładnych, nieaktualnych. Tak jak w przypadku słowa drukowanego, gdzie w badaniach wykorzystujemy pisma naukowe ale już nie popularne gazety czy tygodniki, tak w źródłach internetowych należy odróżnić strony zawierające treści rzetelne pod względem naukowym od bezwartościowej grafomanii. W przypadku czasopism dużo łatwiej odróżnić pisma naukowe, od popularnonaukowych i gazet codziennych. W internecie lepiej korzystać ze stron polecanych, autoryzowanych lub nauczyć się odróżniać „ziarno od plew”.

Podsumujmy, żeby zaplanować jakiekolwiek badanie trzeba poznać to, co już wiadome (kogo zainteresuje ponowne odkrycie Ameryki lub wynalezienie koła?). Prace o charakterze opisowym przynoszą niezaplanowane rezultaty, zaś prace eksperymentalne testują hipotezy robocze, wcześniej sformułowane. W pracach opisowych stosujemy standardowe metody i procedury, ułatwiające porównywanie wyników.

W pracy dyplomowej (licencjackiej, magisterskiej) wyraźnie musimy zaznaczyć to, co jest naszą pracą, naszym wkładem, a co jest dorobkiem innych (to wynika ze struktury pracy oraz cytowań). Plagiat dyskwalifikuje wartość pracy magisterskiej lub publikacji.

Bibliografia:
Fleck Ludwik,  1986. Powstanie i rozwój faktu naukowego. Wydawnictwo Lubelskie.

Sposoby pozyskiwania rzetelnej informacji

Gotowość do samokrytyki i weryfikacji oraz otwartość na błędy, to wszystko jest potrzebne na początek by pozyskiwać rzetelne informacje.

Najprostszą i najstarszą formą pozyskiwania rzetelnych informacji jest po prostu zapytanie innej osoby. W formie bezpośredniej lub listem czy przez internet. Technika nas zbliża i ułatwia kontakty. Dawniej, dotarcie do eksperta było trudniejsze, bo żyliśmy w małych społecznościach. Teraz, w społeczeństwie globalnym i w epoce trzeciej rewolucji technologicznej jest znacznie łatwiej. Odszukać i zapytać. Zatem najprościej po prostu zapytać. I tu potrzebne tak zwane miękkie kompetencje społeczne.

A skoro jest pytanie to jest i dyskusja bezpośrednia lub na odległość (czasem z opóźnieniem, czekając na listy). W dyskusji pojawiają się pomysły i wnioski, które nie istniały w głowie żadnego dyskutanta osobno. Dlatego wspominałem o konektywizmie: wiedzy powstającej w relacji, wiedzy rozproszonej w sieci (mózgów), dojrzewającej i ujawniającej się w dialogu. Ludwik Fleck nazywał ten proces kolektywami myślowymi (początek XX wieku).

Zapytać. Niby takie proste, ale trzeba umieć. Kiedyś dotyczyło to umiejętności zapytania drugiego człowieka. Zatem potrzeba odrobiny śmiałości i umiejętności interpersonalnych. W nauce także przydatna jest znajomość języków obcych lub międzynarodowego języka nauki (kiedyś była to łacina, teraz angielski). To także znajomość terminologii specjalistycznej i żargonu naukowego. Ale dzisiaj ta umiejętność dotyczy także… umiejętności zapytania „maszyny” i poradzenia sobie z nowymi technologiami (w tym sztuczna inteligencja). Obsłużyć pocztę elektroniczną, wyszukiwarkę, programy do wideokonferencji czy czaty itd. Inteligencja społeczna pozwala nam prowadzić rozmowy z ludźmi. Teraz dodatkowo uczymy się zupełnie czegoś nowego - rozmów ze sztuczną inteligencją. Umieść zapytać, człowieka a teraz maszynę, to rozumieć procesy interpersonalne, języki obce a także język maszyny i sposób działania algorytmów.

Drugim sposobem jest pozyskiwania rzetelnych informacji to sięgnąć do źródeł i przeczytać. A więc zapoznać się z uporządkowanymi, dopracowanymi wypowiedziami innych, spisanymi i wydrukowanymi. Zatem sprowadza się do umiejętności nie tylko czytania (w przypadku starodruków i rękopisów nie jest to takie proste jakby się zdawało – to konieczność czytania w archaicznych językach i innych krojów pisma). Szukanie w bibliotece i w książkach czy czasopismach to poznawanie tego, do czego inni wcześniej doszli. To także umiejętność korzystania z zasobów w bibliotekach, zasobów elektronicznych czy szeroko pojętego internetu. W gąszczu informacji wszelakich nie tak łatwo się poruszać. A na dodatek trzeba wybrać te wiarygodne i przydatne.

I w końcu eksperyment. Nauka nowożytna zaczęła się w momencie, gdy uczeni odeszli od ksiąg i zaczęli szukać np. roślin w terenie. Zobaczyć jakimi są a nie tylko zapoznawać się z tym, co inni kiedyś o nich napisali. I spierać się który starożytny autor prawdziwiej o danej roślinie napisał. Specyfiką nauk przyrodniczych (empirycznych) jest szukanie odpowiedzi także w „dialogu z przyrodą” czyli obserwowanie i eksperymentowanie.

Wybieranie między pytaniem specjalisty, czytaniem w mądrych księgach a eksperymentem to wybór między tym co szybsze i dostępniejsze. Czasem szybciej i łatwiej zapytać (gdy specjalista jest blisko i „pod ręką”), czasem łatwiej i szybciej przeczytać, gdy odpowiednie źródła są w pobliskiej bibliotece lub zasobach. A czasem łatwiej wykonać eksperyment by szybko zweryfikować lub czegoś nowego się dowiedzieć.

Jak ocenić wiarygodność? To pytanie jest bardzo zasadne. Dotyczy zarówno pytania i rozmówcy,  czytanych treści w książce czy publikacjach jak i interpretacji eksperymentu. To wszystko wymaga różnych umiejętności i kompetencji. Warto się ich nauczyć by nie być roznosicielem faktoidów i samemu dać się omamić (nie chorować i nie być roznosicielem choroby czyli fałszywych sądów i informacji).

Nieprawdziwe, błędne lub nie do końca rzetelne informacje mogą wynikać z kilu przyczyn. Na przykład z niedokładności (czy to odczytu aparatury badawczej czy zapamiętania i przekazania zasłyszanej informacji, niedokładności kopiowania itp.). Mogą wynikać ze świadomego oszustwa i chęci wprowadzenia w błąd. Wszystko to znane jest ludzkości od bardzo dawna.

Metodologia naukowa wypracowała swoje własne standardy i procedury, które ułatwiają wyszukanie informacji wiarygodnych. Wyrosły one z myślenia zdroworozsądkowego i kompetencji społecznych, znanych ludzkości od dawna. Po pierwsze trzeba korzystać z wielu źródeł. Na przykład zapytać kilku specjalistów, kilka różnych osób (świadków). Lub w przypadku publikacji i treści internetowych, poszukać kilku różnych i niezależnych źródeł (publikacji, autorów, wydawnictw). Każde źródło można weryfikować w kontekście jego powstania. I trzeba być otwartym na błąd, zarówno autora jak i swój własny.

Wiarygodność w kulturze słowa (dawne wieki, gdy jedynym lub głównym kanałem komunikacji był język mówiony) i w małych społecznościach wynikała ze znajomości rozmówcy i rozumienia języka ciała. Znam kogoś (lub opinię o nim) od dawna i z różnych sytuacji. Wiem więc czy mu w danej sprawie zaufać czy nie. Ponadto język ciała to dodatkowe sygnały niewerbalne, które czasem potrafimy odczytać (inteligencja emocjonalna) i szybko ocenić wiarygodność rozmówcy.

W kulturze pisma, gdy krąg osób pozostających w kontakcie znacznie się rozszerzył, najczęściej autora informacji nie znamy. Jak więc osobiście ocenić jego wiarygodność lub wiarygodność tekstu i przekazu? Tego też można się nauczyć. W przypadku prac naukowych zwracamy uwagę na datę publikacji (w szybko rozwijającej nauce niektóre dane i hipotezy szybko ulegają dezaktualizacji), wydawnictwo lub czasopismo i kontekst. Potrzeba więc rozumieć procesy społeczne a nie tylko mieć umiejętność czytania (czyli umieć czytać ze zrozumieniem). Zwracamy uwagę na spójność przekazu i tak jak w języku ciała, wyszukujemy różne elementy, które albo zwiększają albo zmniejszają wiarygodność. Podobnie jest w kulturze internetu, tej najnowszej i nam najbliższej. Na źródła internetowe najczęściej narzekamy. A przecież są tak samo wiarygodne/niewiarygodne jak przekaz ustny czy pisany. To tylko utrwalona forma komunikacji, sama jest istota nie uległa zmianie. Istotna jest treść a nie forma.

Nie wszystko można i warto weryfikować dokładnie. Bo nie mamy na to czasu. Na pewno warto zweryfikować informacje nowe lub istotne dla nas w danym kontekście. Tak jak polegamy na opinii osób (ich autorytet, wiarygodność, solidność, rzetelność), tak wyrabiamy sobie opinię o konkretnych źródłach drukowanych czy elektronicznych. Ludzie od zawsze popełniali błędy lub świadomie i celowo oszukiwali. Trzeba się nauczyć poruszania w tym gąszczy informacji.

Czy warto poświęcać czas na weryfikację wszystkiego? Tylko tego, co ważne i istotne. Bo do weryfikacji trzeba uważności, czasu i energii.

poniedziałek, 5 marca 2018

G. Gambarelli i Z. Łucki: Jak przygotować pracę dyplomowa lub doktorską

W większości wystąpienia publiczne osadzone są w kulturze słowa mówionego (kulturze oralnej). Wypowiedzi ustne rządzą się swoimi prawami. Kultura pisma jest ewolucyjnie późniejsza i też ma swoją specyfikę. Pisanie jest komunikowaniem się publicznym.

Praca dyplomowa jest poświadczeniem umiejętności wyrażania myśli na piśmie oraz przygotowania dłuższych prac pisemnych. W naukach przyrodniczych ma charakter zbliżony do obszerniejszej publikacji naukowej, bez względu czy jest to praca o charakterze przeglądowym, opisowym czy eksperymentalnym. 

Na rynku wydawniczym jest poro podręczników i poradników o pisaniu prac dyplomowych, ale większość dotyczy prac humanistycznych, ekonomicznych itd. Tylko nieliczne podejmują specyfikę prac dyplomowych z biologii czy biotechnologii. A dotyczących kierunków interdyscyplinarnych, takich jak dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze, nie doczekało się chyba swoich książkowych poradników.

Jedną z wartościowszych książek, jakie trafiły mi w ręce (i to już dawno) jest opracowanie Zbigniewa Łuckiego i Gianfranco Gambarellego. Wydana w 1998 roku w Krakowie przez Universitas (wydanie III). Przydatna dla studentów różnych kierunków.

Szczegółowo omawia zagadnienie czym jest praca dyplomowa z licznymi poradami dla studentów jak zacząć, jak prowadzić badania, jak redagować swoją prace. Drugi rozdział poświęcony jest kilku dziedzinom nauki (matematyka, chemia, fizyka, informatyka, ekonomia i zarządzanie). Niemniej ze wzgłędu na swój ogólny charakter książkę można śmiało polecać studentom i doktorantom biologiii, biotechnologii, mikrobiologii a nawet dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego.

Osobny rozdział omawia obronę pracy (czyli egzamin dyplomowy). Kolejny poświęcony jest publikacji pracy, w tym porady dotyczące tytułu, wstępu, tekstu, podziękowań i wykazu literatury.

Jest stosunkowo starym opracowaniem dlatego zawiera porady dotyczące pisania na maszynie. 

niedziela, 4 marca 2018

Źródła motywacji i inspiracji w badaniach naukowych

Źródła motywacji i inspiracji w badaniach naukowych to po pierwsze ciekawość naukowca, osoby poszukującej. Po drugie specyficzne zanurzenie się w tematyce badawczej: rozmowy z innymi specjalistami lub studentami (ogólnie zainteresowanymi podobną tematyką) oraz publikacje. Bo te drugie to także wypowiedzi, tyle że uporządkowane i dostosowane do „monologu” i dużych odległości (w czasie i przestrzeni).

Zanurzenie w problematyce to różnorodne formy obcowania z tematem: obserwowanie i laboratoryjne eksperymentowanie, dyskutowanie, rozmyślanie. Jest jak szukanie grzybów w lesie: wiemy, że gdzieś tam mogą być. Ale trzeba je znaleźć i czasem przydatny jest łut szczęścia. Więc idziemy do lasu i się rozglądamy. Jeden znajdzie szybciej, drugi później, a trzeci wróci z niczym. Ale warto znowu iść do lasu i znowu szukać. W końcu się znajdzie, prędzej czy później. Czasem coś okazałego, czasem coś zwykłego i mizernego. A potem od jednego grzyba do kolejnego. To te poszukiwania i małe odkrycia tworzą niepowtarzalną ścieżkę po lesie w poszukiwaniu grzybów.
Zanurzenie w problematyce jest przebywaniem wśród poszukujących i wiedzących czy doświadczających (nie tylko w miejscu przebywania ale i z osobami odległymi, w czym obecnie znacząco ułatwia nam internet). Jak upiec chleb? Można przeczytać książkę o pieczeniu chleba. Znacznie lepiej jest jednak iść na praktykę do piekarza i obserwować, trenować, pytać a nawet eksperymentować. A najlepiej jedno i drugie: korzystać z wiedzy i doświadczać. W odniesieniu do studentów oznacza to uczestnictwo w seminariach i dyskusjach, sięganie do książek i publikacji naukowych, rozmowy z innymi studentami itd. I tak po nitce do kłębka dochodzić do odpowiedzi i własnego doświadczania.

Drugim wątkiem inspiracji jest… obowiązek i "punktoza". W praktyce często naukowiec zastępuje uczonego. Wybór tematu uzależniony jest od możliwości uzyskania grantu, napisania punktowanej publikacji itd. Źródłem motywacji i „inspiracji” bardziej są administracyjne czynniki zewnętrzne niż wewnętrzna ciekawość i pasja badawcza.

Podsumowując: wybór tematu badań przez naukowca to splot ciekawości badacza i możliwości finansowej czy sprzętowej jakimi dysponuje on sam lub instytucja, w której pracuje. A także intensywność przebywania i aktywnego uczestnictwa w środowisku badawczym. Swoistego „zaburzenia” się w problematyce. Ważna jest więc jakość środowiska edukacyjnego i naukowego a nie tylko zdolności i predyspozycje naukowca. Na jałowiej glebie nawet najlepsze ziarno kiepsko się rozwija. Ale z drugiej strony i na żyznej glebie wybrakowane ziarno nie ma siły wykiełkować.

sobota, 3 marca 2018

Dyskusja panelowa

(Dyskusja panelowa pt. "Przekazywanie informacji - naukowej i nie tylko",
Politechnika Wrocławska, listopad 2017, fot. organizatorów)
Dyskusja i debata to jakaś forma głośnego myślenia… konektywnego (kolektywnego). Konektywizm nie narodził się dopiero w epoce internetu. Pojawił się w społeczności dyskutującej. Teraz tylko bardziej dostrzegamy tę zależności bo są silniejsze i wyraźniejsze. Jako forma tworzenia i funkcjonowania wiedzy istniał "od zawsze" ale dopiero teraz dostrzegliśmy i nazwaliśmy.

Dyskusja panelowa jest stosunkowo nową formą komunikacji w nauce. Tylko kilku dyskutantów, w formie krótkich wystąpień (wypowiedzi), moderator nadaje ton i klimat. Może pomagać albo usypiać. Podobnie zresztą z panelistami.

Reszta uczestników na sali słucha i ewentualnie zadaje pytania w wyznaczonym programem czasie. Dyskusja panelowa jest dobrą formą w dużej grupie. Wszyscy nie mają szansy zabrać głosu, czasem pytania publiczności schodzą z tematu i tworzy się "jarmarczna atmosfera", męcząca dla słuchaczy. W zabieganym społeczeństwie nie mamy czasu na takie długie, rozlazłe i szerokie dyskusje (choć ludzie potrzebują okazji do "wygadania się").

W mniejszej grupie wszyscy mogą zabierać głos, dla każdego starczy czasu i uwagi reszty słuchaczy. Ale w dużej grupie to jest praktycznie nieosiągalne. Skrajnym przykładem jest wykład: jeden mówi reszta słucha (na koniec, jak starczy czasu, mogą pojawić się pytania). Dyskusja panelowa jest formą kompromisową między tymi skrajnościami. Kilka osób wypowiada się w formie miniprezentacji - najczęściej bez wykorzystania rzutnika, tylko słowa. Dla mówców przyzwyczajonych do posługiwania się rzutnikiem multimedialnym to pewne trudność. Wymaga zmiany stylu wypowiedzi. Myślę że technika szybkich (błyskawicznych) prezentacji jest dobrym treningiem do dyskusji panelowych (by były interesujące dla słuchaczy). Kilku mówców, czasem o różniących się poglądach na daną sprawę, dodaje dynamiki. Moderator dyskusji panelowej przyjmuje rolę wyraziciela „ludu z sali”.

Paneliści zazwyczaj znają tematykę i pytania, mogą się więc do nich przygotować merytorycznie. Czasem jednak przynajmniej część pytań jest formułowana przez moderatora (lub moderatorów) na bieżąco, w nawiązaniu do przebiegu konferencji lub toczącej się dyskusji. Tak więc panelista musi być przygotowany do szybkich odpowiedzi na nowe pytania.

Jakość (z punktu widzenia słuchaczy) dyskusji panelowej zależy zarówno od panelistów jak i moderatora. W mniejszym stopniu od tematyki i zaangażowania słuchaczy na sali.

Inną formą organizowania dyskusji są tradycyjne referaty, po których następuje dyskusja. referat jest wprowadzeniem. W dyskusji panelowej wprowadzeniem są krótkie prezentacje panelistów, ich czasem rozbieżne i przeciwstawne poglądy na analizowany temat,

wtorek, 21 listopada 2017

Literatura fikcji i literatura faktu

Czy fikcja może być prawdą? Takie pytanie wydaje się wewnętrznie sprzeczne i nielogiczne. Bo albo coś jest fikcją albo prawdą. O co więc chodzi? Doprecyzuję problem: czy literatura fikcji może przekazywać jakieś prawdy uniwersalne tak jak literatura faktu? Czyli czy może być źródłem wiedzy jako takiej.

Literatura faktu to wszelkie teksty dotyczące badań naukowych, relacje wydarzeń, opisy zjawisk i szeroko rozumianego świata przyrodniczego. Natomiast literatura fikcji to wszelkie opowiadania, powieści, sztuki teatralne i inne opisy, bazujące na wymyślanych historiach. To w zasadzie literatura i poezja jaką znamy tradycyjnie. Zaczytujemy się w niej.

Czy tak zwana literatura piękna (literatura fantazji i fikcji) może przekazywać jakieś prawdy o świecie, w którym żyjemy i jak się ma do literatury faktu? Odpowiedź jest chyba oczywista: nawet w bajkach i powieściach autorzy próbują zawrzeć swoją wiedzę o świecie (najczęściej o nas samych, ludziach i społeczeństwach). Wynikają z doświadczenia, przemyśleń. Też opowiadają o świecie jaki jest (np. o ludziach i ich charakterach). Ale pisane są w zupełnie innym schemacie niż prace naukowe, według innej metodologii i inaczej się z nimi dyskutuje (polemizuje).

Na przykład takie bajki Ezopa. Występują różne zwierzęta, a przecież doszukujemy się w nich prawd o ludziach. W takim ujęciu fikcja jest podobna do modeli, stosowanych w nauce (literaturze faktu). Jest uproszczeniem rzeczywistości. W jakimś stopniu przypomina uogólnienie, prawo ogólne. Fabuła jest tylko elementem pokazania modelu ogólnego, obrazu, jakieś sytuacji. Język mało precyzyjny i dlatego różnie możemy interpretować „co poeta miał na myśli”. Jak to falsyfikować, weryfikować?

Tak więc literatura fikcji też może być jakimś sposobem objaśniania rzeczywistego świata. Tyle, że inaczej się ją odczytuje. Jest mniej precyzyjna, bo operuje jedynie analogiami, modelami i nie zawsze czytelnymi uogólnieniami. Operuje całościami (całościowymi konstrukcjami). Jak z nią dyskutować i falsyfikować? Nie da się przecież – tak jak w literaturze faktu – analizować poszczególnych elementów. Z literaturą fikcji można dyskutować tylko przeciwstawiając inne, alternatywne modele, porównania, przypowieści (obrazy, sytuacje, studium przypadku).

Literatura fikcji chyba została wcześniej wymyślona przez ludzkość jako forma przedstawiania prawd o świecie. Literatura faktu, pomijając zwykłe relacje wydarzeń, powstała chyba później. Na pewno później wykrystalizowała się metoda naukowa i metodologia nauki. Łatwiej dyskutować i podważać poszczególne elementy jednocześnie doskonaląc teorię. Wymieniane są poszczególne elementy ale całość pozostaje niezmienna. Tak jak na przykład w teorii ewolucji.

Dlaczego zestawiam literaturę fikcji i literaturę faktu? Bo myślę, że jest to jeszcze jeden sposób na szukanie powiązań nauk humanistycznych z naukami przyrodniczymi (eksperymentalnymi). Literatura faktu i fikcji w moim odczuciu nie są osobnymi bytami ale kontinuum z przenikającymi się granicami. W nauce nie tylko testuje się hipotezy (falsyfikuje), ale czasem porównuje alternatywne paradygmaty, różne teorie jako całość. A zatem jednej „opowieści” przeciwstawia się inną „opowieść” (model). Podobnie jak w literaturze fikcji.

niedziela, 19 listopada 2017

Praca magisterska

Praca magisterska jest nie tylko zwieńczeniem i podsumowaniem pięcioletnich studiów magisterskich. Może być także wizytówką studenta i swoistym listem polecającym w poszukiwaniu pracy. To nie jest pierwsza praca dyplomowa. Masz już za sobą pracę licencjacką. Przyszły pracodawca może się zorientować w twoich różnorodnych talentach i umiejętnościach. Również w umiejętnościach twórczego i logicznego myślenia, rzetelności i innowacyjności w rozwiązywaniu problemów. A także w technicznych umiejętnościach prezentacji wyników, zarówno w aspekcie logiki i „dramaturgii” wywodu, jak i technicznego przygotowania tekstu: jakości ilustracji, składu komputerowego, oprawy, opublikowania w internecie, umiejętności edytorskich i znajomości nowoczesnych narzędzi komputerowych, itp.

Praca magisterska jest dla studenta swoistą pracą mistrzowską. Tak jak dla krawca uszycie „dyplomowego”, mistrzowskiego garnituru. Z tym, że ocenie „mistrzostwa” poddana jest twoja umiejętność naukowego rzemiosła: wyszukiwania i identyfikowania problemów, zbierania i wyszukiwania informacji, krytycznego weryfikowania hipotez oraz argumentacji wywodów. Jak również – co zaznacza się „między wierszami” - umiejętność doboru partnerów do pracy oraz efektywnego współdziałania z nimi. Kształcenie uniwersyteckie jest w gruncie rzeczy kształceniem „biznesowym”. Myślenie jest – mimo całego tego oszałamiającego postępu technicznego – najdoskonalszą technologią i dlatego poszukuje się dobrych i sprawnych intelektualnie pracowników. Zwłaszcza tych, którzy potrafią rozpoznawać (identyfikować) problemy, analizować je i poszukiwać rozwiązań.

Przystępując do pisania pracy magisterskiej nie zabierasz się tylko za eleganckie zakończenie studiów drugiego stopnia. Tworzysz swoją przyszłość. Dlatego warto w ten proces włożyć maksymalnie dużo zaangażowania i wysiłku. Tak jak biegacz na finiszu... Pięć lat to długi dystans (trzy lata studiów pierwszego stopnia oraz dwa studiów magisterskich). Czy starczy czy sił na efektowną końcówkę? I czy finiszować będziesz w czołówce, czy tylko gdzieś w „ogonie”?

Praca magisterska jest pisemną pracą naukową poświadczająca o naukowych i uniwersyteckich umiejętnościach studenta. I warto pamiętać, że nauka jest bardziej procesem dochodzenia do prawdy i metodą rozwiązywania problemów, niż miejscem gromadzenia informacji. W pracy magisterskiej nie chodzi o to, żeby student się bardzo napracował i zmęczył. Chodzi o to, żeby wykazał się swoją wiedzą, umiejętnością planowania badań, umiejętnością syntezy i krytycznego myślenia.

Kształcenie uniwersyteckie jest też kształceniem zawodowym. Właśnie tak – zawodowym! We współczesnym świecie coraz większe znaczenie ma wiedza (nie mylić z wiadomościami...) i umiejętność posługiwania się nią. Sprawność w posługiwaniu się metodą naukową jest bardzo przydatna w pracy zawodowej. Nawet nie osławiony iloraz inteligencji (IQ).

Rzeczywistość wokół nas bardzo szybko się zmienia. Ciągle odkrywamy nowe zjawiska, obiekty, prawidłowości. Staramy się je poprawnie opisać, sensownie analizować. I w końcu właściwie i komunikatywnie zdać sprawozdanie (raport) z własnych badań, obserwacji, analiz. W tym kontekście umiejętności naukowego poznawania rzeczywistości w mniejszym czy większym stopniu przydatne są niemalże na każdym stanowisku pracy XXI wieku.

Jedną z umiejętności (być może najważniejszą), którą powinien posiadać absolwent uniwersytetu, jest skuteczne przekazywanie informacji w mowie i piśmie, efektywne publiczne wypowiadanie się. Ta umiejętność rozwijana jest już od pierwszych klas szkoły podstawowej, poprzez gimnazjum i liceum. Czasem zbytnie skoncentrowanie się na zapamiętywaniu informacji (a na kierunku „biologia”, "biotechnologia" czy "mikrobiologia" informacji tych jest bardzo dużo) powoduje regres w umiejętności płynnej wypowiedzi ustnej czy pisemnej.

Wcześniej, być może miałaś(eś) okazję ćwiczyć umiejętność wypowiedzi ustnych (przedmiot do wyboru – „autoprezentacja”). Teraz przyszła pora do pokazania sobie samemu, promotorowi, władzom wydziału a także przyszłemu pracodawcy, na ile cię stać w wypowiedziach pisemnych.